Mały ciałem, wielki duchem – Mocute Mini Pad Controller

gadżety

strona główna / blog / Mały ciałem, wielki duchem – Mocute Mini Pad Controller

Co jakiś czas w nasze ręce wpada rzecz, przez którą żałujemy wydanych na nią pieniędzy – szczególnie jeśli chodzi o nowe sprzęty, które mogą okazać się chłamem. W przypadku niniejszej minirecenzji, nie może być jednak mowy o ryzyku kupującego.

Przedstawiam wam niepozorny gadżecik Mocute Mini Pad Controller.

Jego chińskie pochodzenie zdradza już samo opakowanie, na którym oprócz kilku informacji w języku Szekspira bardzo ciężko odnaleźć jakiekolwiek specyfikacje techniczne. Brzmi obiecująco niczym niekończące się składy orientalnych zupek – zapewniam Was jednak, że w tym przypadku nie tworzą one jednak mieszanki wybuchowej.

 

Po wyjęciu z całkiem schludnego pudełeczka naszym oczom ukazuje się naprawdę kompaktowy pad-breloczek, który można z powodzeniem przymocować do kółka na klucze. Samo urządzenie jest bardzo lekkie, a plastik, z którego jest wykonane sprawia dość dobre wrażenie i nie ugina się nawet pod dużym naciskiem. Z przodu mamy gałkę analogową, 4 przyciski funkcyjne, przycisk start, a z tyłu ukryty przycisk reset, z którego nigdy nie byłem zmuszony skorzystać. Na krawędzi obudowy ukryto przełącznik trybu pracy: game oraz key a na samym dole znajduje się wejście micro usb, przez które naładujemy pada dowolną ładowarką od smartfona.

Producent obiecuje nam możliwość bezprzewodowego kontrolowania aplikacji w systemach obsługujących bluetooth, czyli android, ios a nawet komputerach w systemie windows.

Byłem naprawdę mile zaskoczony, że w żadnym z powyższych przypadków nie było najmniejszych problemów z kompatybilnością. A jakie wrażenie wywarło na mnie samo użytkowanie tego mikrusa?

 

Przede wszystkim poczucie swobody. Jego niewielkie rozmiary pozwalają na sterowanie muzyką z kieszeni bez wyciągania telefonu. To pierwsza z funkcji, dzięki której w praktyce nie wychodzę z domu bez takiego “duetu”, w komplecie z telefonem. Oczywiście jest to alternatywa dla Smartwatcha, na który wydalibyśmy zapewne wielokrotnie więcej pieniędzy (ceny Mini Controllera wahają się od 15 do 35 złotych).

W czasach kiedy na rynku królowały odtwarzacze mp3 z serii iRiver-ifp miałem przez długi czas niezniszczalny model T10. Jestem prawie pewny, że dzięki pamięci mięśni gdybym dzisiaj wymacał w kieszeni “tarczkę” tego odtwarzacza, mógłbym zatrzymać piosenkę, wrócić na pamięć do innego folderu, wybrać go, ustawić opcję kolejnego odtwarzania i odtworzyć następny utwór. Dokładnie do takiej wprawy można dojść przy użyciu Mocute’a.

 

Do kolejnych zalet zaliczyłbym możliwość zdalnego sterowania migawką aparatu.

Nie jest to może funkcja, z której korzystałem namiętnie, ale chcąc zrobić pozowane zdjęcie ze znajomymi kiedy akurat dookoła nie ma żadnego postronnego fotografa – padzik spisze się i w tym zadaniu. Do tego zasięg sygnału do około 10 metrów z powodzeniem wystarcza do stworzenia ciekawych ujęć. A jak wygląda kwestia grania na tym – zdawałoby się – stworzonym do tej funkcji urządzeniu?

Powiem od razu – nie jest to sprzęt pokroju pada do xbox one czy dualshock 4. Nie uświadczymy tu wymiennej gumki na gałkę analogową, przycisków R1 i R2, triggerów i wibracji. To, w jakich grach nasze urządzenie zabłyśnie zależy oczywiście od tego czego od niego oczekujemy. Przetestowałem działanie pada w kilkunastu tytułach, na androida i ios. Perspektywa, w której nie musimy być skazani na zasłanianie części ekranu palcem wydała mi się nad wyraz ciekawa i jest ona spełniona. Do czasu, gdyż niestety nie każdy tytuł obsłużymy w taki sposób. Problemem jest niestety brak drugiej gałki analogowej czy zwykłego D-pada, co w praktyce wyklucza niestety gamingowy potencjał tego urządzenia. To prosty kontroler, na którym nie pogramy w dual-stick shootery typu Hotline Miami czy bijatyki pokroju Mortal Kombat X. Niemniej jednak w gry, które nie wymagają sterowania w trzech osiach gra się nad wyraz przyjemnie, a do tego czas działania baterii (do 20 godzin ciągłej pracy) rekompensuje tak rażące braki. 

 

Skoro przy brakach jesteśmy, warto również zwrócić uwagę na samą gałkę analogową. Kręci się ona wokół własnej osi i nie gwarantuje idealnej precyzji mimo dość płynnej pracy. Standardowe kierunki jednak są rejestrowane przez każdy sprzęt bezbłędnie i w sytuacji, kiedy sterujemy pokazem slajdów, przewijamy film, przeglądamy galerię czy poruszamy kursorem na ekranie komputera na pewno nie doświadczymy rażących niedociągnięć.

Być może ostatnim – i do tego bardzo budżetowym – asem w rękawie może być możliwość korzystania z mini pada jako kontrolera do okularów VR. Jest to ciekawe rozwiązanie zwłaszcza, jeśli jeszcze nie mieliśmy do czynienia z takimi doznaniami i chcielibyśmy sprawdzić, czy taka forma rozrywki przypadnie nam do gustu, bez konieczności inwestowania w nią dodatkowych trzycyfrowych sum.

 

Podsumowując

…ten nie-całkiem-mini test, przyznam się Wam, że nie spodziewałem się, że tak niewielki gadżet może zapewnić tak dużą wygodę korzystania z telefonu czy pada. Pod wieloma względami zaskakiwał mnie mnogością zastosowań, których nie powstydziłyby się znacznie droższe urządzenia bardziej znanych firm. Za taką cenę przy takim wachlarzu możliwości jest to istny kombajn, skompresowany do rozmiarów paczki gum do żucia. Jeśli nigdy nie korzystaliście z bezprzewodowego pada bluetooth albo boicie się zainwestować większej gotówki w smartwatcha lub też po prostu szukacie świetnego pomysłu na prezent dla gadżeciarza, nie musicie dalej się zastanawiać. Brać!


Zalety:

– Niewielkie rozmiary

– Prostota obsługi

– Kompatybilność z wieloma sprzętami i aplikacjami

– Niezawodność

– Żywotność baterii

– CENA!!!

Wady:

– Do grania w tytuły o prostym sterowaniu

– Lubi się zawieruszyć

– Dość trudno dostępny (za wyjątkiem portali aukcyjnych)